Kilka dni temu moja Mała Dziewczynka (Mała ma 14 lat, więc już nie jest taka mała, ale to dla odróżnienia od Dużej Dziewczynki, która ma 17 lat) powiedziała mi, że chciałaby mieć "maczing" tatuaż ze mną. Maczing, czyli "matching" - z angielskiego, czyli "dopasowany". Bo chciałaby móc pochwalić się koleżankom, że "Kocham swoją Mamę".
Czy można usłyszeć od nastolatki coś milszego? No chyba nie. :)
Moja koleżanka słysząc to stwierdziła, że powinnam zacząć prowadzić bloga o wychowywaniu nastolatek. Bo o wychowywaniu małych dzieci w internecie jest mnóstwo, a nikt jeszcze nie odkrył sposobu na nastolatki. Ha! Wiecie co – ja też wcale nie odkryłam. Ten tekst od córki to był jakiś zupełny przypadek chyba.
Ale. Co mi tam! Doświadczenie mam, bo nie dość, że dwie nastoletnie córki, to jeszcze tak zupełnie różne od siebie, że chyba bardziej niepodobnych dzieci nikt nie ma. No to – spróbuję!
W zeszłym roku przeszłam z Małą prawdziwy obóz przetrwania, który zakończył się poprawką z geografii na koniec sierpnia. Zdała, ufff. Ale jest całkiem sporo do przypomnienia sobie i poukładania. Duża za to jest super-zdolna ale i to niesie za sobą pewne problemy. Mam co opisywać. I, obawiam się, że tej zabawy przede mną jeszcze kilka lat, więc najwyższy czas zacząć pisać bloga o moich Wspaniałych Córkach.
A teraz idę robić obiad...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz